» Ekstraklasa
 » Młoda Ekstraklasa
 » I liga
 » II liga - Wschód
 » 100% EURO-Bonus

 » III liga, gr. VII
 » IV liga małopolska

 » V liga, Kraków - Wadowice
 » V liga, Tarnów - Nowy Sącz

 » VI liga - Kraków
 » VI liga - Wadowice
 » VI liga - Tarnów
 » VI liga - Nowy Sącz

 » Klasa A - Kraków, gr. I
 » Klasa A - Kraków, gr. II
 » Klasa A - Wieliczka
 » Klasa A - Myślenice

 » Klasa B, gr. I - Kraków
 » Klasa B, gr. II - Kraków
 » Klasa B, gr. III - Kraków
 » Klasa B, gr. IV - Kraków

 » Klasa C, gr. I - Kraków
 » Klasa C, gr. II - Kraków
 » Klasa C, gr. III - Kraków
 » Klasa C, gr. IV - Kraków

 » Liga Małopolska
 » I liga - Kraków
 » I liga - Wadowice
 » I liga - Nowy Sącz
 » I liga - Tarnów
 » II liga - Kraków, gr. I
 » II liga - Kraków, gr. II
 » II liga - Kraków, gr. III
 » II liga - Kraków, gr. IV
 » II liga - Wieliczka
 » II liga - Myślenice
 » Liga Małopolska jun. młd
 » I liga młd - Kraków

 » I liga
 » II liga

 » I liga polska
 » II liga polska
 » Ekstraklasa krakowska
 » I liga krakowska

 » I liga polska - Wschód
 » II liga małopolska

 » Sparingi
 » Archiwum

 » O stronie
 » Redakcja
 » Reklama
 » Kontakt
 » Współpraca

statystyki www stat.pl

 

Z pierwszej piłki (12) - Szkoda, że nie 10:0

24. lipca 2008 01:30 (aktual. 24. lipca 2008 01:31) kwiatoo
Z pierwszej piłki (12) - Szkoda, że nie 10:0Dziś kolejna dawka kontrowersyjnych przemyśleń felietonisty DyCha.

Szkoda, że nie 10:0

Nie to żebym się nudził w domu, ale jakoś tak wyszło, że siedziałem w niedzielny wieczór przed telewizorem, kiedy na boisku męczyły się dwie drużyny, walcząc o stawkę zwaną Superpucharem Polski. Brzmi zaszczytnie, co nie? Niestety nie w dzisiejszych realiach. Do meczu przystąpiła bowiem, po jednej stronie boiska, rezerwa Wisły z Krakowa. Dlaczego nie najlepsi gracze tego zespołu? Ano dlatego, że dzień wcześniej chcieli dostąpić wątpliwego zaszczytu biegania za „drugim garniturem” słynnego Liverpoolu. Teoretycznie mają Wiślacy prawo do takich posunięć, ale w praktyce wyszło na to - i nie bójmy się tego stwierdzenia - że wypięli się na kibiców (swoich i wszystkich innych, którzy akurat gapili się na marne widowisko), jak tylko najgłębiej można. Prestiżu to Superpucharowi nie przyniosło, ale bardziej na reputacji straciła Biała Gwiazda. Termin finału był znany wystarczająco wcześnie, by ustalić inny dzień sparingu z Anglikami. Mniemam, że tym ostatnim nie odpowiadała inna data, a mało asertywna Wisełka musiała się dostosować. Cóż, bycie pachołkiem słynnego klubu z Premiership musi być niezwykle budujące. Może jeszcze każdy z naszych otrzymał po autografie od rywala.

„Niech sobie robią co chcą” – chciałoby się rzec, ale takie podejście to kpina. Żałuję, że Legia nie była w gazie i nie dokopała Krakusom dwucyfrówki. A co tam, niech się świat dowie, jak traktuje się u nas finał (obojętnie jakich) rozgrywek.  Pomijam już gorzką prawdę, że żadna z drużyn nie chciała organizować tego meczu u siebie…

Wiślakom na koniec życzę właściwego wyboru priorytetów, takiego dla dobra polskiej piłki przede wszystkim. Pograć z takim (znaczy: drugim) Liverpoolem, o taką (czytaj: żadną) stawkę i jeszcze nie na swoim stadionie, to żaden rarytas. A jak już tak bardzo chcecie pokazać się na tle obcokrajowców, to zawsze można było umówić mecz ze studentami z USA, jak to uczyniła jedna z drużyn Ekstraklasy. Można się wtedy więcej nauczyć, wszak studenci mają sporą wiedzę, niekoniecznie w dziedzinie futbolu.

Na koniec dygresji, krótkie podsumowanie: Legia może w klubowej gablocie postawić puchar i napisać „zdobywca Superpucharu Polski”, Wisła może w klubowej gablocie przetrzeć kurz i napisać „widzieliśmy z bliska gwiazdy„. Może nie były to te największe, ale i tak wypada pozazdrościć… naiwności.

Przygotował:
DyCha (felieton@autograf.pl)

Treści zawarte w felietonach zawierają opinie ich autora i nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji Futbol-Małopolska.